Na tropie lewej choroby – detektywi kontra fałszywe L4

Kiedyś zwolnienie lekarskie było świętością. Dziś coraz częściej bywa przepustką do dodatkowego zarobku, remontu mieszkania albo wyjazdu na wakacje. Z pozoru „chory” pracownik w praktyce… ma się całkiem dobrze.

L4 – nadużycie czy codzienność?

Zdarza się, że pracodawca zaczyna coś podejrzewać. Nagle osoba na „zwolnieniu” publikuje zdjęcia z siłowni, wrzuca stories z plaży albo w tym samym czasie… pracuje w innej firmie.

Z danych ZUS wynika, że setki tysięcy L4 rocznie są fikcyjne. A konsekwencje takich działań ponoszą uczciwi przedsiębiorcy.

Mężczyzna udający chorobę siedzący pod kocem dzwoni przez telefon, prawdoposobnie do swojego szefa, że jest chory.

Jak działają detektywi?

Kiedy dostajemy zlecenie dotyczące „lewego L4”, działamy szybko i dyskretnie. Obserwacja, dokumentacja zdjęciowa, analiza aktywności w sieci – to podstawowe narzędzia. Naszym zadaniem nie jest oceniać, tylko ustalić fakty. Czasem okazuje się, że pracownik naprawdę jest chory, ale częściej – że nadużywa zaufania.

Skutki dla pracownika

Zgromadzone dowody przekazujemy pracodawcy, który może podjąć dalsze kroki:

  • rozwiązanie umowy w trybie dyscyplinarnym,
  • odzyskanie nienależnych świadczeń,
  • zgłoszenie do ZUS lub prokuratury.

Lewe L4 to nie drobiazg – to forma oszustwa, która szkodzi firmie i zespołowi. Jeśli podejrzewasz nadużycia, nie działaj na oślep.

📞 DETEKTYW DOMANSKI sp. z o.o. – sprawdzimy, zanim zaufanie stanie się stratą.